@miedzy.lustrami Duchowość burza w szklance wody #kronikiakaszy #akasza #pierwszykrok #dzialanie #maszmoc #idzposwoje
Dzisiaj w nocy, kiedy nie mogłam zasnąć, przyszła do mnie taka refleksja.
W środowisku duchowym często mówimy o tym, jak bardzo trzeba być uduchowionym. Jak ważne są afirmacje. Jak trzeba utrzymywać wysoką wibrację, żeby życie zaczęło się układać.
I wtedy wszystko ma być piękne – słońce świeci, ptaki śpiewają, kwiaty rosną.
Tylko że… co jeśli właśnie wali Ci się życie?
Nie masz pracy.
Jesteś w trudnym związku i nie masz już siły.
Nie wiesz, jak poradzić sobie z problemami z dziećmi.
Czujesz, że utknęłaś i nie masz pojęcia, od czego zacząć.
Czy naprawdę wtedy masz udawać, że wszystko jest w porządku?
Nie chodzi o to, żeby wymyślać, jaki świat jest piękny.
Chodzi o to, żeby zacząć rozwiązywać swoje problemy. Krok po kroku.
Ktoś będzie miał siłę na duży krok.
Ktoś tylko na bardzo mały.
I to jest w porządku.
Nie wiń się za to, że nie masz w sobie energii, żeby „wysoko wibrować”.
Wysoka wibracja często jest efektem procesu, a nie punktem startowym.
Wiele osób myśli, że z Kronikami Akaszy można pracować tylko wtedy, gdy jesteśmy w „wysokiej wibracji”. Tymczasem Kroniki Akaszy w trudnym momencie życia mogą być właśnie przestrzenią prawdy i pierwszego kroku do zmiany.
W pracy z Kronikami Akaszy bardzo wyraźnie widzę jedno:
tam nie chodzi o udawanie światła. Nie chodzi o to, żeby być „bardziej duchowym” niż inni.
Chodzi o prawdę.
O zobaczenie, w jakim miejscu naprawdę jesteś.
Bez maski. Bez presji. Bez porównywania się.
Nikt z nas nie zaczyna od miejsca mocy i harmonii.
Nie porównuj się z innymi. Może mieli mniej traum. Może zaczęli wcześniej. A może po prostu pracują nad sobą od wielu lat.
Jeśli nie masz siły wstać, jeśli wszystko Ci się sypie — to nie jest moment na „wysoką wibrację”. To jest moment, żeby zobaczyć, co naprawdę się dzieje.
Ty zaczynasz tam, gdzie jesteś.
Z tym, co masz.
Z tym, ile dziś jesteś w stanie unieść.
Nie musisz wymyślać, że świeci słońce.
Możesz po prostu zadać sobie pytanie:
Co mogę zrobić dziś, nawet najmniejszego, żeby ruszyć o krok dalej?
To jest wystarczające.
A czasem właśnie od tej szczerości zaczyna się prawdziwa zmiana.